środa, 19 listopada 2014

Roździał XXXVI | Bitwa na farby! :D

Od ostatniego występu Fresh Mixu nic się nie zmieniło. No może to że, ojciec Michała kupił pomieszczenie w którym chce zrealizować plan pt. "Art Rebel". Michał poprosił nas byśmy pomogli mu przemalować pomieszczenie. Nawet Wiktoria powiedziała, że przyjdzie! Wszyscy zebraliśmy się pod budynkiem, lecz oczywiście Wiktoria musiała się spóźnić. Gdy Michał zaprosił nas do środka, przebraliśmy się w białe ogrodniczki. Przygotowaliśmy farby.

***

Wszyscy dobrze się bawili. Aż nagle Wiktor maznął mi pędzlem zamoczonym w farbie po nosie. Chciałam mu oddać, lecz on się schylił i zamiast Wiktora trafiłam farbą w Ilke! A ta oddała mi, i tak właśnie zaczęła się bitwa na farby. Nagle do pomieszczenia wbiegł Hubert.

- Nie wiedziałem, że robicie bitwę na farby? Właśnie przyszedł król!!! - Wykrzyczał.
Po czym wziął do rąk wielką puszkę farby i chlusną nią w naszą stronę. W tym momencie wszyscy się schylili, a przed sekundą do pomieszczenia weszła Wiktoria i ona niczego się nie spodziewała. I się nie schyliła. Dostała całą tą farbą w twarz. Zaczęła wydzierać się na Huberta i go gonić...

Gdy wybiegli z budynku, nikt więcej ich nie widział...
Później wszyscy wrócili do domów, gdzie mnie czekała niespodzianka!

poniedziałek, 10 listopada 2014

Roździał XXXV | Gala Fresh - Mixu! ^^

*Perspektywa Alicji!*

Jak zawsze na każdy występ jechaliśmy autokarem, połowa osób spała ze słuchawkami na uszach. Wiktor zrobił kawał Michałowi i gdy on spał do jego słuchawek był podłączony telefon, z którego
Wiktor na całą głośność puścił muzykę. Wyraz twarzy Michała był bezcenny. 15 minut po tym wysiedliśmy z autokaru. Czekały tam na nas już kamery, które nagrywały prawie każdy nasz ruch! Wiktoria od razu zaczęła swoją gadkę: "Jak to ją kamery kochają" i wgl. Gdy weszliśmy do hotelu, odebraliśmy klucze do pokoi. No i oczywiście ja musiałam wylądować w pokoju z Wiktorią... Mieliśmy 15 minut, by jakoś się ogarnąć po podróży. Szliśmy na próby. Jako że już za 4 godziny miał odbyć się występ to na próbie mieliśmy dużo luzu i nie musieliśmy się spieszyć skończyliśmy po 2 godzinach. Wiktorii odbiło i postanowiła iść się spotkać z Dominikiem! A i jeszcze pewnie nie wiecie! Chyba z 2 tygodnie temu Dominik wyjechał właśnie tu do Madrytu. Wiecie ta jego
"kariera". No z resztą wygrał pierwszą "edycję" Fresh-Mixu...

Minęło 1,5 godziny.

Wszyscy byli już gotowi na pierwszy występ na którym mieliśmy wykonać piosenkę "En Gira" Ale wszyscy szukali Wiktorii i Martyny...

*Perspektywa Wiktorii*

Byłam cała w skowronkach! Już przecież 2 tygodnie nie widziałam mojego kotka! :3
Nagle w kieszeni moich turkusowych spodni zaczął dzwonić telefon. Odebrałam:

- Czego chcesz Martyna? - Krzyknęłam do telefonu.
- Wszyscy nas szukają, wracaj! Alvin będzie zły! - Powiedziała z płaczem w głosie.
- E tam!... - Po czym się rozłączyłam.

I w tym momencie zobaczyłam Dominika! ^^
Poszliśmy do Starbucksa. I znów zadzwonił telefon.

- CZEGOO?
- Alvin powiedział, że jeśli zaraz się tu nie zjawisz Alicja wystąpi za ciebie! - Wykrzyczała stanowczo Martyna,

- Jakim ty tonem do mnie mówisz? Uspokuj się trochę!...  JAK TO ALICJA? - Wypowiedziałam te słowa ze złością i zdziwieniem.

Martyna po tych słowach się rozłączyła. Po czym Dominik wykrzyczał:

- Ty powinnaś być teraz na występie? Halooo! Idziemy! JUŻ! - Wziął mnie za rękę i zaczęliśmy biec.

Ja na moich obcasach myślałam, że zaraz wywinę orła. No i zresztą gdy zbiegałam ze schodów musiałam to zrobić. Wydawałoby się że to tak blisko...

Po 5 minutach biegu, Dominik wziął mnie na ręce... CZEMU?  W jednym bucie złamał mi się obcas. No cudownie... -,-
Gdy przybiegliśmy pod budynek w którym odbywał sie występ. Ochroniarze nie chcięli nas wpuścić, ponieważ nie mieliśmy identyfikatórów... Ale w końcu udało nam się wejść.

- Alvin! Czemu Alicja śpiewa moją piosenkę? Co to ma być? - Wykrzyczałam. we włosach miałam kurze pióra liście i w ogóle nie wyglądałam korzystnie :/

- Nie przyszłaś na czas! - Powiedział z irytacją w głosie i odszedł.

Wzięłam nerwowo wodę z ręki Martyny stojącej obok. Walnęłam nią dość mocno o stół, którego jedna noga odłamała sie i przewróciła drabinę, która przerwała sznury przytrzymujące Alicje właśnie w owym momencie, gdy wisiała pod samym sufitem. Zaczęła spadać...

*Perspektywa Wiktora*

Stałem obok sceny i obserwowałem występ mojej ukochanej Alicji! Aż nagle usłyszałem jeden wielki huk za sceną i Alicję spadającą w dół. Nie zastanowiłem się nawet podbiegłem i ją złapałem. nikt nie ucierpiał. :D