* ...Ten roździał jest z dupy wzięty! Nie zmieni fabuły bloga! Taki mini dodatek...*
Śpię sobie grzecznie, wieczorem mam się wybrać do Wiktora na imprezę z okazji Sylwestra. A tu słyszę dzwonek. Wygramoliłam się z łóżka i powlokłam do drzwi, otwieram a tam, wszyscy!
- No hej! Ala, taka mała niespodzianka! - Wykrzyczała Wiktoria i wbiegła do mojego domu, a za nią cała reszta.
Czy oni mieli zamiar siedzieć tu cały dzień? No dobra, dzięki bogu że moich rodziców nie ma w domu...
Spojrzałam w lustro i co zobaczyłam? Mnie w piżamie, wyglądającą jak szop pracz :/ Pobiegłam do łazienki. I słyszałam z salonu krzyki Wiktorii, która wydzierała się jak zwykle na Martynę. A mój pokój oblężyła Zosia wraz z Ilką. Gdy wyszłam z łazienki, dom wyglądał jakby przeszło tu tornado a byli tu może z 15 minut...
Wchodzę do kuchni, a tam chłopcy zabierali się za moją lodówkę. Gdy Wiktor tylko mnie zobaczył, podszedł i mocno przytulił.
- Co tam? - Zapytał gdyby nigdy nic.
- No oprócz tego, że wbiliście mi na chatę. Wiktoria wydrapie za chwilę Dominikowi oczy, to nic..
Na co Wiktor tylko prychnął. Weszłam do swojego pokoju, tam Zosia i Ilka zabrały się za mojego Facebooka z którego się nie wylogowałam, czytały moje konwersacje z innymi osobami, jakoś mnie to nie ruszyło. Pociągnęłam tylko Zosie za włosy, które miała spięte w kucyk na samym czubku głowy i odciągnęłam do kąta pokoju,
- I jak ci się tam układa z Michałem? - Zapytałam, poruszając charakterystycznie brwiami, Zosia rzuciła mi kpiące spojrzenie, oraz wyszła do salonu. Podążyłam za nią.
Tam Wiktoria, dalej sprzeczała się z Dominikiem. do akcji wkroczyła Ilia, rzuciła tylko jedno krótkie zdanie i od razu się uspokoili.
**6 godzin później**
Wszyscy siedzieli przed telewizorem. Za oknem było słychać, już odgłosy fajerwerków.
Wiktoria siedziała z Martyną w kuchni, tak jak prawie wszyscy trzeźwa nie była bo zaczęła śpiewać "podemos". Śpiewać? Raczej się wydzierać!
Siedziałam na kolanach Wiktora, na oddzielnym fotelu, na przeciwko stał taki sam. Na nim leżał brzuchem do góry Hubert, wyglądało to komicznie.
***
W telewizji oznajmili, że już za 10 minut nowy rok, a więc wyszliśmy na ulicę. Każdy w ręce trzymał kieliszek z szampanem. Było niemiłosiernie zimno, a do tego padał śnieg. Gdy już obejrzeliśmy wszystkie fajerwerki, wróciliśmy do domu. nikomu nie chciało się spać, no to włączamy muzykę...
Wchodzę do kuchni, a tam chłopcy zabierali się za moją lodówkę. Gdy Wiktor tylko mnie zobaczył, podszedł i mocno przytulił.
- Co tam? - Zapytał gdyby nigdy nic.
- No oprócz tego, że wbiliście mi na chatę. Wiktoria wydrapie za chwilę Dominikowi oczy, to nic..
Na co Wiktor tylko prychnął. Weszłam do swojego pokoju, tam Zosia i Ilka zabrały się za mojego Facebooka z którego się nie wylogowałam, czytały moje konwersacje z innymi osobami, jakoś mnie to nie ruszyło. Pociągnęłam tylko Zosie za włosy, które miała spięte w kucyk na samym czubku głowy i odciągnęłam do kąta pokoju,
- I jak ci się tam układa z Michałem? - Zapytałam, poruszając charakterystycznie brwiami, Zosia rzuciła mi kpiące spojrzenie, oraz wyszła do salonu. Podążyłam za nią.
Tam Wiktoria, dalej sprzeczała się z Dominikiem. do akcji wkroczyła Ilia, rzuciła tylko jedno krótkie zdanie i od razu się uspokoili.
**6 godzin później**
Wszyscy siedzieli przed telewizorem. Za oknem było słychać, już odgłosy fajerwerków.
Wiktoria siedziała z Martyną w kuchni, tak jak prawie wszyscy trzeźwa nie była bo zaczęła śpiewać "podemos". Śpiewać? Raczej się wydzierać!
Siedziałam na kolanach Wiktora, na oddzielnym fotelu, na przeciwko stał taki sam. Na nim leżał brzuchem do góry Hubert, wyglądało to komicznie.
***
W telewizji oznajmili, że już za 10 minut nowy rok, a więc wyszliśmy na ulicę. Każdy w ręce trzymał kieliszek z szampanem. Było niemiłosiernie zimno, a do tego padał śnieg. Gdy już obejrzeliśmy wszystkie fajerwerki, wróciliśmy do domu. nikomu nie chciało się spać, no to włączamy muzykę...
